kredyty

Dzieci na utrzymaniu a zdolność kredytowa małżeństwa

„Albo kredyt albo dziecko” twierdzą niektórzy. Zwłaszcza, jeśli odnosi się to do kredytu hipotecznego. Niewątpliwie przyniesienie przez bociana dziecka to pojawienie się dodatkowych wydatków dla rodziny. Bocianowi nie płaci się za przyniesienie dziecka, ale wychowanie dziecka oczywiście kosztuje a to oznacza oczywiście, że mniej pieniędzy pozostanie na spłacanie rat ewentualnie zaciągniętego kredytu. O ile nie ma wątpliwości co do tego, że małżeństwu łatwiej o kredyt niż singlowi: http://www.finansowo.priv.pl/kredyty-hipoteczne/kredyt-hipoteczny-pojedynczo-czy-w-duecie/ o tyle wiele małżeństw zadaje sobie pytanie czy będzie im trudniej o kredyt gdy przyjdzie na świat ich potomstwo. Jak postrzegają tę kwestię banki formalnie – przy ocenie zdolności kredytowej?

Banki zdają się wychodzić (słusznie) z założenia, że nawet jak w momencie ubiegania się o kredyt małżeństwo jeszcze nie ma potomstwa, to zapewne jednak przyjdzie ono na świat prędzej lub później – w czasie spłacania kredytu (hipotecznego). Być może właśnie na wielu bankach nie czyni negatywnego wrażenia gdy małżeństwo zgłasza się po kredyt nie ukrywając, że już mają dziecko a nawet dwoje dzieci. Innymi słowy, nie należą do rzadkości przypadki w których młode małżeństwo bezdzietne i małżeństwo posiadające nawet dwoje dzieci na utrzymaniu, są tak samom traktowane przy ocenie zdolności kredytowej to znaczy, że nieposiadanie / posiadanie dzieci nie wpływa na ocenę zdolności kredytowej.

Generalnie dopiero trzecie dziecko (niepełnoletnie albo jeszcze niepracujące – np. student) może rodzicom nabruździć w papierach składanych do banku i spowodować, że przez nie kwota przyznanego kredytu będzie niższa nawet o kilkanaście procent a o kilka na pewno. Sporo tu zależy od polityki prowadzonej w tym zakresie przez dany bank.

Są jednak i takie banki, dla których nawet tylko jedno dziecko w rodzinie już czyni różnicę.

Jeden komentarz

  • inak

    Jedno z małżonków albo oboje. Przypatrzmy się nieco obu opcjom, ich za i przeciw. Jeżeli oboje współmałżonkowie pracują to kwota kredytu branego solidarnie przez obojga może być wyższa niż gdy kredyt zaciąga jeden ze współmałżonków.
    Pytanie tylko, czy taki wyższy kredyt jest naprawdę potrzebny. Wiadomo, że im wyższy kredyt tym jego koszty są wyższe ale nie tylko o to chodzi. Wypadałoby tez postawić sobie pytanie, co będzie kiedy nie ułoży się tak jak się przewidywało i kredyt nie zostanie spłacony. No właśnie. Jeżeli egzekucją kredytu zajmie się komornik, to w przypadku tylko jednego kredytobiorcy, będzie on mógł ściągać dług jedynie z jego osobistego majątku czyli przede wszystkim z wynagrodzenia za pracę. Nie będzie mógł prowadzić egzekucji z majątku wspólnego małżonków ani tym bardziej z majątku osobistego drugiego współmałżonka który nie podpisał się na umowie kredytowej i nie jest kredytobiorcą. Taka różnica może być istotna gdyż jeśli oboje współmałżonkowie będą dłużnikami z tytułu solidarnego zaciągnięcia i niespłacenia kredytu, to mogą stracić wszystko czego się dorobili (wspólnie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.